Citroen

Bang! Crash!… i co dalej?- ubezpieczenie, auto zastępcze, naprawa.

Witam wszystkich, dziś może nieco inny wątek niż pozostałe. Wymusiła to jakby nie patrzeć sytuacja, która zdarzyła się w ubiegły piątunio. Może dlatego, że był to jednak piątunio, podszedłem do sprawy dość nietypowo, ale o tym zaraz Ci dokładnie opowiem! 🙂 

 

Siedząc sobie spokojnie w pracy, wezwano mnie, z wiadomością, że moje auto jest… rozwalone. Pierwsza myśl- no wkręcają mnie, chociaż to nie 1 kwietnia, przecież widzę przez okno, że stoi. Stała tam też ciężarówka. 😀 jak się później okazało, skręcająca ciężarówka chciała zabrać moją cytrynę ze sobą, ale wierna- nie dała się!

 

 

No cóż stało się. Ogarnęła mnie głupia euforia, do tego stopnia, że ludzie zaczęli się śmiać. A może to radość, że będę miał dla Was nowy materiał!? podświadomość też ma swoje prawa. 😀 …poza tym człowieki lubią oglądać jak się coś rozwali, popsuje, zniszczy- wiem z autopsji. 🙂

Kolejnego dnia było mi trochę bardziej „dołująco”. Jednak ten sentyment, człowiek poświęcił temu przedmiotowi trochę swojego czasu, myśli. Spędził w nim za kółkiem pewnie kilka tygodni, jakby tak policzyć. Żyje się dalej! wszyscy zdrowi! 🙂 ps. wrzuciłem paracetamol pod maskę, żeby nie bolało 😀

Ale wracając do tematu…!

Z tym optymistycznym nastawieniem, poszedłem do kierowcy ciężarówki. Co się działo dalej?

 

 

Ależ nie, nie, nie, nie! w ogóle nie byłem nie miły i bez żadnej ironii. Podszedłem, powitałem się, piąteczka, strzałeczka. I mówię, z uśmiechem „aleś się Pan wp**** ” po czym powiedziałem mu, że jest piąteczek i żeby się nie martwił, się wyklepie. Gość patrzy na mnie jak na głupiego i mówi „spodziewałem się innej reakcji”. W gruncie rzeczy nie żałuje. Krzyki, stresy i wyzywanie jeszcze nikomu w życiu nie pomogły, ani nie załatwiły problemu. No ale co dalej?

 

 

Piszemy oświadczenie

 

Jeśli nikomu nic się nie stało, a sprawca świadomie przyznaje się do błędu, nie ma sensu wzywać Policji. Chyba, że było to auto wypożyczone- wtedy musisz to zrobić. Policja pisze oświadczenie, inaczej zapłacisz z własnej kieszeni. Oczywiście wiąże się to też zwykle z mandatem dla sprawcy. Ważna rzecz: jeśli sprawcą jest ciężarówka, jak w moim przypadku- spisujesz polisę ciągnika siodłowego, a nie naczepy. Nie jest powiedziane, że naczepa ma OC w tej samej firmie, co ciągnik siodłowy. Oświadczenie piszesz z OC ciągnika siodłowego. Koniecznie zrób zdjęcia wszystkiego.

 

 

Co później?

 

Później zgłaszasz szkodę do ubezpieczyciela sprawcy. Jeśli Twój ubezpieczyciel daje taką możliwość, możesz zgłosić się do niego i wtedy on załatwia sprawę za Ciebie. Szkodę powinieneś zgłosić maksymalnie do 7 dni. Nie naprawiaj auta, zanim nie zrobisz zdjęć. Jeśli jest taka możliwość i pojazd nie zagraża ruchowi drogowemu- pozostaw go tak jak jest. Jeśli auto nadaje się dalej do jazdy, po zrobieniu zdjęć możesz dojechać. Jeśli nie jesteś pewien co do sprawności technicznej- wezwij lawetę. Możesz to zrobić w zakresie własnego ubezpieczenia- najczęściej do 100 km masz to za free, lub zamówić lawetę na koszt OC sprawcy.

 

 

Samochód zastępczy

 

Kilka osób zapytało, jak to jest- Twoje auto nadal stoi, nie naprawia się, a masz auto zastępcze. Otóż. Auto zastępcze należy Ci się od chwili zgłoszenia szkody do czasu wypłaty środków na Twoje konto lub też naprawy Twojego samochodu. Możesz liczyć na auto z tego samego segmentu, co Twój. Jeśli masz od kogo pożyczyć samochód, możesz to zrobić, a ubezpieczyciel powinien wypłacić Ci rekompensatę za każdy dzień kiedy Twój samochód nie jest znów gotowy do jazdy. I po kilku godzinach jest już mój samochód zastępczy:

 

 

Jak naprawić auto?

 

Tutaj również istnieje kilka opcji. Podczas zgłaszania szkody, zostaniesz zapytany o to, jak chcesz go naprawić. Możesz od razu oddać go do serwisu, z którym współpracują i wtedy nic Cię nie interesuje. Możesz oddać go też do ASO, wtedy lawetka z ASO przyjeżdża i zabiera Twój samochodzik, podpisujesz zgodę i zakład załatwia wszystkie formalności w Twoim imieniu. Inną opcją jest naprawa we własnym zakresie i tutaj też opcja dzieli się na dwoje. Możesz sam oddać samochód do ASO, ale wtedy naprawę bierzesz na swoje barki i nie możesz wydać więcej pieniążków, niż jest zawarte w kosztorysie. Druga opcja- kupujesz części, klepiesz malujesz i musisz się zmieścić w kwocie na jaką oszacowano szkodę. Nie musisz nikomu udowadniać ile wydałeś- tyle po prostu dostajesz do konto i sprawa jest zakończona ze strony ubezpieczyciela.

 

 

Najbardziej rozsądną opcją wydaje się być oddanie samochodu do ASO. Jest wiele korzyści takiego rozwiązania. ASO również może dać Ci auto zastępcze w cenie. Załatwiają za Ciebie formalności- za nic nie płacisz, oni rozliczają się z ubezpieczycielem. Naprawiają Ci auto według instrukcji producenta i na oryginalnych częściach. Dostajesz gwarancję na wykonaną naprawę, a auto mniej straci na wartości jeśli naprawi go autoryzowany serwis. Sięgając do ustawy- Twój samochód ma być przywrócony do stanu sprzed zdarzenia, a wyliczenia/ kosztorys powinien opierać się na cenach oryginalnych części. To Twoje prawo.

 

 

Nie jestem prawnikiem, wiec dalszych wywodów już koniec. Co doświadczyłem- to Ci przekazuje. Bez problemu znajdziesz w internetach więcej informacji, jeśli masz jakieś wątpliwości. Na sam koniec pozostawię Ci do wglądu bardzo mądry film- Łysy od 4 kółek powiedział co o tym wszystkim myśli bardzo szczerze- powinieneś to obejrzeć, nawet jeśli odpukać nigdy Cię to nie spotkało, to nie znaczy, że nie spotka. Tak jak u mnie. 🙂 Praca, kawa i bang! w sam piątek nie 13! 😀 Pozdrawiam! Czekacie na zdjęcia naprawionej cytryny? cierpliwości 😀

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *